Tematy
Partnerzy
Wytrzymały łowca
Po podjęciu tropu tygrys tasmański zaczynał pościg. Bez trudu, całymi godzinami potrafił tropić kangura, przemierzając lasy, rzeki i doliny, a dzięki swojej wytrzymałości w końcu otacza swoją ofiarę. Kiedy kangur jest wyczerpany i nie może dalej biec, tygrys tasmański osiąga swój cel. Badania wykazały, że pod względem pożerania pokarmu obydwa zwierzęta znacznie różniły się od siebie: diabły tasmańskie chrupią kości, jak marchewkę, a tygrysy tasmańskie wołały inne części ciała. Oglądając dolne szczęki zwierząt stwierdza się, że kły dorosłych diabłów tasmańskich są stępione, podobnie, jak większość zębów trzonowych, zaś tygrysy tasmańskie miały ostre kły oraz trzonowce, co świadczy o tym, że istoty te żywiły się tkankami miękkimi swoich ofiar. Po uderzeniu kangura ostrymi szczękami, tygrys tasmański rozrywał najdelikatniejsze narządy swojego łupu. Pomimo świetnych umiejętności łowczych, dni tych zwierząt były policzone. Do ich dzikiego środowiska naturalnego zaczęła wdzierać się cywilizacja. Wkrótce w wyobraźni wielu ludzi tygrys tasmański stal się obiektem nienawiści.
Ludzie bali się tygrysa tasmańskiego. Współczesna historia Tasmanii zaczęła się od założenia surowej brytyjskiej kolonii karnej w 1803 r. Jako pierwsi w kontakt z tutejszą fauną weszli zbiegli więźniowie. Pod koniec XIX wieku tygrysy tasmańskie były już w opalach, ale ludzie w lasach i na polach nie byli jedynym tego powodem. Po 1880 r. dusze obszary Tasmanii przekształcono w duże pastwiska dla owiec i jednocześnie był to początek końca tygrysa tasmańskiego. Farmerzy wkroczyli na tereny łowieckie tego zwierzęcia i zacięli z przerażeniem odnajdywać zmasakrowane owce, oskarżając o to tygrysa, który stal się ich śmiertelnym wrogiem. W archiwach Tasmanii zachowały się dokumenty, które uświadamiają nas, jak bardzo się bano i nienawidzono tego zwierzęcia. Rząd brytyjski, który znalazł się pod presją farmerów, został zmuszony do działania. Ustalono nagrodę za każdego zabitego tygrysa tasmańskiego. Tygrys tasmański tępiony był przez ludzi bez zastanowienia, zachęcony dodatkowo przez brytyjski rząd. Jak na ironię ten mord był zupełnie zbyteczny. Szkody, przypisywane tygrysom tasmańskim w niektórych okręgach przekraczały całą populację owiec. Rzeczywiście, drapieżniki te zabijały niekiedy owce, ale stały się Koźlami ofiarnymi, na które zrzucono winę za złe gospodarowanie nieznaną ziemią przy użyciu zupełnie nowych metod.
W buszu chwytanie tygrysów tasmańskich stało się dochodowym interesem. Rzeź napędzały nie tylko pieniądze, ale dużą rolę odgrywała nieustanna obojętność naukowców. Nie przeprowadzono badań w środowisku naturalnym tych zwierząt, nie znano zatem ich liczebności i wpływu odstrzału na populacja. Populacja ich i tak była ograniczona. Naukowcy sugerowali wręcz, że zagłada tego gatunku jest nieunikniona. W 1909 r. zaczęła się ostatnia faza zagłady tygrysów tasmańskich. Ze stu tygrysów, opolowanych rocznie, liczba ta spadla nawet do jednego, co sugeruje, że nie tylko sam odstrzał miał wpływ na załamanie się liczby populacji. Z jakichś przyczyn ich liczebność spadla na całej wyspie, a nie w rejonach zamieszkałych przez ludzi. Możliwe, że była to jakaś choroba, gdyż odnajdowano zwierzęta z objawami psiej zarazy. Wirus psiej zarazy przenoszony jest powietrzem. Wiadomo, ze podobne wirusy atakują torbacze, które jednak dotychczas nie wymarły. Niewielka populacja traci zdolność rozmnażania się i stoi w obliczu zagłady. Gdy ludzie uświadomili sobie, że grozi im wymarcie, dążyli do schwytania ostatnich osobników i umieszczenie ich w ogrodach zoologicznych. W 1930 r. jedyne tygrysy żyły wyłącznie w ogrodach zoologicznych, ale nie przedsięwzięto żadnych działań, by mogły rozmnażać się w niewoli i najczęściej zdychały bezpotomnie, a na wolności widywano je bardzo rzadko. Ostatni egzemplarz zdechł w zoo w 1936 roku i była to samica, która nigdy na świat nie wydala potomstwa w niewoli.